Dawny Klasztor Dominikański Klimontów

Klimontów to niewielkie miasteczko w dolinie Koprzywnianki, gdzie na wzgórzu góruje monumentalny zespół podominikański – kościół i klasztor wybudowane na początku XVII wieku. Choć miejscowość liczy zaledwie kilka tysięcy mieszkańców, to właśnie ten zabytek stawia ją na mapie turystycznej województwa świętokrzyskiego. Warto tu zajrzeć nie tylko dla samej architektury, ale też dla historii, która kryje się w klasztornych murach i bogatym wyposażeniu świątyni.

Zespół powstał z fundacji Jana Zbigniewa Ossolińskiego, który w 1613 roku otrzymał pozwolenie na budowę od biskupa Piotra Tylickiego. Dominikanie przybyli do Klimontowa w 1620 roku, a konsekracja kościoła odbyła się dopiero 10 lipca 1633 roku.

Dawny Klasztor Dominikański Klimontów
27-640 Klimontów
★ 5.0
Klimontów to ukryty skarb w dolinie Koprzywnianki, gdzie monumentalny zespół podominikański zachwyca swoją architekturą i historią. Kościół i klasztor, zbudowane w XVII wieku, oferują niepowtarzalne doświadczenie dla miłośników sztuki i historii. To miejsce, gdzie każdy detal opowiada fascynującą opowieść o przeszłości, a atmosferę wzbogacają piękne wnętrza i unikalne artefakty.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • Zespół podominikański z XVII wieku
  • Wspaniałe połączenie stylów architektonicznych
  • Cudowny obraz Matki Bożej
  • Zachwycające stalle z malowanymi scenami
  • Fascynująca historia fundatorów i klasztoru

Architektura łącząca epoki

Klimontowski klasztor to dzieło włoskich mistrzów – braci Kaspera i Sebastiana Fodygów, uznanych architektów osiadłych w Chęcinach. Ich autorstwo potwierdziła dopiero sygnatura z gmerkiem odkryta podczas prac konserwatorskich w 1997/1998 roku na łuku tęczy w prezbiterium, wraz z datą 1618. To była ostatnia realizacja braci Fodygów – rozległość założenia wykluczała prowadzenie przez nich innych prac w tym samym czasie.

Forma architektoniczna całego założenia zaskakuje. Choć budowla powstała w pierwszej połowie XVII wieku, nosi wyraźne cechy renesansowe, co przez długi czas wprowadzało w błąd badaczy oceniających jej wiek. Kościół łączy elementy późnogotyckie, manierystyczne i wczesnobarokowe – smukły, z formami nawiązującymi do gotyku i wczesnobarokowymi szczytami. Ta mieszanka stylów sprawia, że obiekt wyróżnia się na tle innych klasztorów z tego okresu w Małopolsce.

Podczas prac konserwatorskich odkryto sygnaturę włoskich architektów Kaspera i Sebastiana Fodygów z datą 1618, rozwiązując wieloletnią zagadkę autorstwa budowli.

Co zobaczysz w kościele

Wnętrze świątyni kryje prawdziwe skarby. W części zachodniej uwagę przyciąga późnorenesansowy chór muzyczny, a w północnym ramieniu pseudotranseptu – loża muzyczna z tego samego okresu. Na ścianach zawieszone są epitafia, między innymi Zofii z Pruszyńskich Borowskiej zmarłej w 1625 roku czy księdza Mateusza Glancerinusa, proboszcza goźlickiego, zmarłego w 1640 roku – to ostatnie we wczesnobarokowym obramieniu z portretem na blasze.

Prezbiterium to prawdziwa perełka. Znajdują się tam wczesnobarokowe stalle z XVII wieku z malowanymi scenami cudów świętego Dominika i świętego Jacka. Nad nimi wiszą portrety fundatorów – Jana Zbigniewa i Jerzego Ossolińskich, które są kopiami barokowych oryginałów przechowywanych w Państwowych Zbiorach Sztuki na Wawelu.

Nie można pominąć skarbczyka – małego pomieszczenia dekorowanego polichromią z XVII wieku przedstawiającą sceny z życia świętych dominikańskich. W jednym z ołtarzy znajduje się obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, uważany za cudowny. Świadczą o tym liczne wota zawieszone obok niewielkiego wizerunku – dowód na to, że mieszkańcy okolicy przez wieki doznawali tu łask.

Historia pełna zwrotów akcji

Fundator Jan Zbigniew Ossoliński zmarł w 1623 roku, przed ukończeniem budowy, i został pochowany pod głównym ołtarzem. Podczas potopu szwedzkiego kozacy złupili świątynię, zabierając bogate sprzęty, które dominikanie przenieśli tu wcześniej z kościoła w Olbierzowicach.

Klasztor został skasowany w 1867 roku w ramach represji po powstaniu styczniowym. Zakonnicy mogli jeszcze przez ponad 30 lat mieszkać w murach, ale zakaz przyjmowania nowych kandydatów skazywał zgromadzenie na wymarcie. Ostatni przeor, ojciec Korneli Milusiński, zmarł w 1901 roku, kończąc blisko 300-letnią obecność dominikanów w Klimontowie.

Na kościelnych organach grywał Ferenc Liszt, gość rodziny Karskich z pobliskich Górek. W jednej z klasztornych cel ostatnie lata życia spędził generał Ignacy Hilary Ledóchowski – bohater powstania listopadowego i obrońca twierdzy Modlin.

Klasztor po kasacie

Po odejściu dominikanów budynek klasztorny stopniowo popadał w ruinę. Mieścił się tu sąd, później siedziba władz gminnych i areszt. Pomieszczenia na parterze pełniły rolę stajni, chlewów i kurników – trudno w to uwierzyć patrząc na monumentalną budowlę.

Od I wojny światowej budynek związany był z edukacją. Najpierw mieściła się tu szkoła powszechna, od 1946 roku liceum, a do 2005 roku działało tu Liceum Ogólnokształcące im. Brunona Jasieńskiego. Tak, tego samego Jasieńskiego – urodzonego w Klimontowie czołowego przedstawiciela polskiego futuryzmu, który w refektarzu klasztornym organizował przedstawienia amatorskiego teatru.

W 2006 roku podominikańska świątynia zyskała miano kościoła rektoralnego. Rozpoczęły się zabiegi o przywrócenie życia w dawnym klasztorze, choć sam budynek klasztorny od 2005 roku stoi opuszczony.

Dla kogo to miejsce

Zespół klasztorny w Klimontowie to pozycja obowiązkowa dla miłośników sakralnej architektury i historii. Bogactwo wyposażenia – od XVII-wiecznych stalli, przez epitafia, po odkryte podczas konserwacji malowidła – sprawia, że zwiedzanie może zająć spokojnie godzinę, a nawet dłużej jeśli chce się dokładnie przyjrzeć detalom.

Miejsce spodoba się też osobom zainteresowanym losami dawnych klasztorów i ich powojenną historią. Kontrast między świetnością XVII-wiecznej świątyni a losami budynku klasztornego – od stajni po szkołę – to namacalny dowód na to, jak skomplikowane były dzieje polskich zabytków.

Rodziny z dziećmi mogą tu przyjechać w ramach szerszej wycieczki po okolicy – Klimontów leży niedaleko Sandomierza, a samo miasteczko ma jeszcze drugi ciekawy kościół, barokowy świętego Józefa wybudowany na planie elipsy z kopułą i dwiema wieżami.

Informacje praktyczne

Kościół znajduje się przy ulicy siostry Heleny Herman 2 w Klimontowie. Świątynia pełni funkcję kościoła rektoralnego, więc nabożeństwa odbywają się tu rzadziej niż w zwykłym kościele parafialnym. Najlepiej zaplanować wizytę wcześniej i skontaktować się z rektoratem pod numerem telefonu 15 866 16 52 lub mailem [email protected], żeby upewnić się, że kościół będzie otwarty.

Wstęp do kościoła jest bezpłatny. Budynek klasztorny, w którym do 2005 roku mieściło się liceum, jest obecnie opuszczony i niedostępny dla zwiedzających – można go podziwiać tylko z zewnątrz.

Dojazd do Klimontowa jest prosty – miasteczko leży około 20 km na północny wschód od Sandomierza. Z Sandomierza można dojechać drogą wojewódzką 757 w kierunku Ożarowa. Parking znajduje się przy ulicy prowadzącej do kościoła. Zespół klasztorny góruje na wzgórzu w północno-zachodniej części miasta, więc jest dobrze widoczny.

Na zwiedzanie samego kościoła warto przeznaczyć godzinę, żeby spokojnie obejrzeć stalle, epitafia, skarbczyk i pozostałe elementy wyposażenia. Jeśli planujecie wizytę w Klimontowie, możecie połączyć ją z obejrzeniem drugiego kościoła – barokowego świętego Józefa, który również robi wrażenie swoją nietypową architekturą.

Klimontów leży w dolinie Koprzywnianki, a oba kościoły górują nad miasteczkiem tworząc charakterystyczną panoramę widoczną z daleka.

Okolica oferuje też inne atrakcje – niedaleko znajduje się Sandomierz z jego starówką i podziemiami, a dla osób zainteresowanych szlakami turystycznymi warto wiedzieć, że przez Klimontów przebiega Małopolska Droga świętego Jakuba.